Teatr

Teatr salezjański

Wyobraź sobie taką sytuację: przestronne podwórze, na nim jeden konfesjonał, w konfesjonale jeden ksiądz i wielka gromada chłopców oczekujących do spowiedzi. Czekać musieli długo i zapewne strasznie się w tym czasie nudzili. Jak temu zaradzić? Proste – można wystawić teatr. No dobra, teatrzyk i to najlepiej kukiełkowy, żeby nie wymagał zbyt wielkich przygotowań. Ważne też, żeby przedstawienie było zabawne i przykuwało uwagę. Może to dziwne, ale taki był właśnie początek teatru w oratorium. Wystarczył jeden utalentowany aktorsko chłopak. Na tym oczywiście się nie skończyło. Teatrzyk rozwijał się coraz bardziej, dostarczając nie tylko rozrywki (w czasach księdza Bosko nie było przecież ani telewizji, ani gier komputerowych), ale był również środkiem edukacyjnym i wychowawczym.
Aby pełnić taką funkcję ważny był dobór repertuaru. Ksiądz Bosko preferował lekkie komedie. Hamleta z jego słynnym „być, albo nie być?” na pewno by nie zaakceptował. Przedstawienie miało przede wszystkim bawić widza. Komedia musiała być również przyzwoita i pouczająca. W przeciwieństwie do współczesnych tendencji, w teatrzyku oratoryjnym nie było miejsca dla sztuk skandalicznych, czy prowokujących ani nawet wulgarnych. Niektórzy uznaliby to za ograniczenie, ale zapewniam, że tak nie jest.  Choć utworów, które spełniają takie kryteria mogło rzeczywiście istnieć niewiele, ksiądz Bosko był w tym względzie bardzo kreatywny. W razie potrzeby sam pisał teksty i wychodziło mu to wspaniale. Jedna z bardziej znanych komedii, która wyszła spod jego pióra dotyczyła… dziesiętnego systemu miar! Czy można sobie wyobrazić bardziej skuteczny sposób nauczania i popularyzacji nowego systemu niż pełna śmiechu komedia?
Oprócz niewątpliwego wpływu na widzów, teatr równie mocno oddziałuje na aktorów. Ćwiczenie pamięci, dykcji, rozwój empatii, umiejętności wyrażania emocji, czy nawiązywania relacji. To tylko niektóre z elementów składających się na ogromny potencjał wychowawczy teatru. Z tego też powodu w tradycji salezjańskiej przetrwał do czasów dzisiejszych. Niewiele jest szkół salezjańskich, które nie wystawiałyby przedstawień, wiele z nich posiada nawet profesjonalne sceny teatralne. Trudno mi sobie wyobrazić akcje młodzieżowe, podczas których nie byłoby scenek ewangelizacyjnych albo kabaretów wystawianych przez młodzież, a nawet przez samych salezjanów.
Nawet w seminarium teatr jest równie ważny, jak poważne wykłady z teologii. Nie ma chyba salezjanina, który w swojej karierze nie grałby w misterium męki pańskiej wystawianym w czasie wielkiego postu. I nie jest to bynajmniej jakaś pobożna tandeta, ale prawdziwe dzieło sztuki. To zadziwiające, co potrafi zdziałać wierzący reżyser, przy odrobinie dobrej woli i łaski Bożej. Salezjańskie misteria są znane do tego stopnia, że niektórzy są zdolni przejechać cały kraj, byle je zobaczyć i przeżyć.
Oczywiście misteria to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jest przecież jeszcze mnóstwo uroczystości wewnętrznych, w których obecny jest teatrzyk. To, że publika jest wtedy bardzo ograniczona, nie oznacza zaraz, że takie przedstawienia nie mają znaczenia. Wręcz przeciwnie, nawet w seminarium kabarety i komedie wszelkiego rodzaju stanowią istotny element wspólnego świętowania. Bo u nas „być świętym” oznacza „być radosnym”.
kl. Adam Cieślak SDB