Maryja w naszym życiu

Naprawdę trudno w krótkim tekście napisać, jak ważna jest Maryja w charyzmacie salezjańskim. Powiedzieć, że Jej rola jest kluczowa, to nic nie powiedzieć, bo tak naprawdę Zgromadzenie Salezjańskie jest Jej zgromadzeniem.
To Ona przyprowadza każdego przyszłego salezjanina do nowicjatu, więc tak naprawdę decyduje o kształcie Towarzystwa Salezjańskiego. Oczywiście, może się zdarzyć tak, że ktoś Jej odmówi. Tylko po co? Zresztą Maryja dba nie tylko o to, by nie zabrakło salezjanów. Ona pokazała Księdzu Bosko pole jego działania w śnie z dziewiątego roku życia. Była jego Przewodniczką. Tak więc Maryja zatroszczyła się o tysiące młodych ludzi, dając im ks. Bosko. Następnie postanowiła troszczyć się o Zgromadzenie Salezjańskie, prowadząc coraz to więcej młodych kandydatów. W międzyczasie, jak mówi św. Jan Bosko, zbudowała pierwsze oratorium na Valdocco, łącznie z piękną bazyliką i ogromnymi szkołami, warsztatami i internatem. Trudno nie wierzyć ks. Bosko, skoro, gdy zaczynał budowę, miał w kieszeni dwie monety, a kierownikowi robót powiedział, że o resztę zatroszczy się właśnie Maryja.
Chyba nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że to właśnie Maryję ks. Bosko stawiał za wzór wszystkich cnót oraz pomoc w każdych trudnościach. Właśnie dlatego nazywał Ją Wspomożycielką, a właściwie to Niepokalaną Wspomożycielką, bo cnota czystości była tą, którą promował najbardziej. Jednak nie byłoby dobrze, gdybyśmy rolę Matki Boga sprowadzili tylko do kwestii organizacyjno – personalnych.
Ona jest Matką Jezusa, prowadzi salezjanów i młodych ludzi razem z nimi, do Boga. Troszczy się o każdego, abyśmy kiedyś mogli się spotkać w Domu Ojca, bo przecież, jak mówił ks. Bosko, idziemy do nieba. Często jest odpowiedzią na nasze trudności. Nie dlatego, że daje gotowe rozwiązania, choć to też się zdarza, ale dlatego, iż wiemy, że nas nie zostawi. Nasz kult Maryi Wspomożycielki nie wynika z jakiegoś sentymentu czy tkliwości. To efekt naszej bezradności i słabości. Maryja potrafi naprawdę dać nam to, czego potrzebujemy, nie pozwala nam zginąć. Jest naszym natchnieniem i pomocą. Jak wierzymy, to Ona będzie tą, która po nas przyjdzie, gdy będziemy umierać. Skoro nie zostawiła nas samych w ciągu naszej pracy na ziemi, to nie zostawi nas samych przy śmierci. Zaufajcie Wspomożycielce, a zobaczycie co to są cuda.
kl. Grzegorz Chmieliński SDB