Jezus dla salezjanina

Jezus dla salezjanina…? hmm… A czy może w ogóle istnieć salezjanin bez Jezusa? Można powiedzieć, że Jezus w życiu salezjanina jest jak powietrze, bez którego nie da się żyć. Bez Jezusa nasze życie po prostu nie ma sensu. To w nim odnajdujemy nasz wzór postępowania, to od Niego czerpiemy miłość, którą następnie przekazujemy młodym ludziom i to właśnie do Niego ich prowadzimy. W końcu jesteśmy salezjanami na Jego osobiste zaproszenie. To On nas wybrał, abyśmy byli Jego świadkami w dzisiejszym świecie, abyśmy głosili Ewangelię i odnajdywali każdą zagubioną owieczkę. To właśnie obraz Jezusa Dorego Pasterza jest kluczowy dla nas salezjanów. Tak jak On mamy iść i szukać każdego młodego człowieka, tego zagubionego i tego, który może jeszcze nigdy nie poznał żywego Chrystusa.
Tak, dobrze przeczytałeś, ŻYWEGO Jezusa, bo Ewangelia nie kończy się na Golgocie i w grobie. Po tym wszystkim następuje to, co najważniejsze dla nas, czyli Zmartwychwstanie. Jezus pokazuje, że jest mocniejszy od śmierci i idzie, aby otworzyć nam bramy Nieba. Ale nie opuszcza nas całkowicie. Jezus żyje i jest obecny w naszej codzienności. Chce być ważną częścią życia każdego z nas. Chce być z nami najbliżej, jak to tylko możliwe, czego doświadczamy podczas każdej Mszy świętej, kiedy przyjmujemy Go w komunii.
Każdego dnia dbamy o podtrzymywanie żywej relacji z naszym Zbawicielem. Poprzez karmienie się Jego Słowem i Ciałem, żyjemy niejako w ciągłej Jego obecności. Poprzez wspólną modlitwę i osobistą adorację czujemy się z Nim zjednoczeni tak blisko, jak Apostołowie w Wieczerniku. Tylko będąc w ścisłej relacji z Nim możemy wyjść na zewnątrz służąc innym tak, jak On by tego pragnął.
Poprzez studiowanie filozofii i teologii chcemy jak najwięcej dowiedzieć się o naszym Panu, aby w łączności z wiarą całego Kościoła, którego jesteśmy częścią, zachwycić Nim wszystkich, do których się udamy i sprawić, aby również oni, usłyszawszy o Jezusie, zechcieli otworzyć na Niego swoje serca i Go pokochać.
kl. Krzysztof Wasiak SDB